Podarowane Serca

AKTUALNOŚCI


Aktualne AUKCJE - licytuj!

ZIMA podsumowanie

KARUNA dzieciom

Wybrane interwencje

Pilnie potrzebny środek transportu

Poszukujemy wolontariuszy

---------------------------

Możesz nas wspomóc wpłacając darowiznę na konto:
Volkswagen Bank Polska S.A
nr rachunku:

63 2130 0004 2001 0484 9634 0002
Za każdą pomoc serdecznie dziękujemy!

Aktualności

Wybrane interwencje

2010-03-19
[in evaluated template line 5]: syntax error: unrecognized tag: size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm (Smarty_Compiler.class.php, line 446)[in evaluated template line 5]: syntax error: unrecognized tag '' (Smarty_Compiler.class.php, line 590)[in evaluated template line 6]: syntax error: unrecognized tag: margin-bottom: 0.21cm (Smarty_Compiler.class.php, line 446)[in evaluated template line 6]: syntax error: unrecognized tag '' (Smarty_Compiler.class.php, line 590)




Miziak, przecudowny około 3 letni kocurek, wyrzucony w największe tegoroczne mrozy. Kocur jest 100% domowy, uwielbia przytulanie i mimo wszystko nadal kocha ludzi. Znaleziony chory, jeszcze jest w trakcie leczenia. PILNIE SZUKAMY DOMU DLA MIZIAKA. Swojego nowego towarzysza życia obdarzy ogromną miłością, mruczeniem i miziakami. Kiedy odzyska pełną formę zostanie wykastrowany na koszt naszej fundacji. Nowemu opiekunowi oferujemy dożywotnie pokrywanie kosztów opieki medycznej Miziaka.







Przytulaki, rodzeństwo tygrysków, które przetrwały zimę dzięki starszej Pani, która udostępniła im przydomową, ciepłą kotłownię i miseczkę pełną jedzenia. Te wspaniałe około 8 miesięczne kotki są ze sobą bardzo związane, wiele razem przeszły. Chłopaczek to czarny przystojniak, jest bardzo zrównoważonym i przytulastym kotkiem, zaś dziewczynka to przepiękna pręgowana i zdecydowanie bardziej żwawa koteczka.










Kitka to jedna z naszych szpitalnych lokatorek. Całkowicie dzika, nieufna koteczka nigdy wcześniej nie chorowała. Niestety po kilkudniowej nieobecności pojawiła się w stanie krytycznym. Mam wrażenie , że tylko po to aby ktoś jej pomógł. Nie jadła, słaniała się na łapkach, dlatego o złapaniu do klatki nie było mowy. 













Cały pyszczek zaklejony ropną wydzieliną. Półtorej godziny w całkowitym znieruchomieniu pozwoliło uśpić jej czujność. Złapliśmy ją „gołymi rękami” kiedy zbliżyła się na wystarczającą odległość. Mieliśmy tylko te jedną szansę. Gdyby udało się jej wyrwać, przestraszona zaszyłaby się w jedną ze swoich kryjówek a sądząc po jej stanie „jutro mogło nigdy nie nadejść”. Te niewielkie straty w postaci ugryzienia w rękę i rozerwanych spodni są niczym wobec kolejnego uratowanego kociego istnienia. 








Kitka miała szczęście – wróciła do dawnej formy. 
I choć nie zawsze nam się udaje, zawsze będziemy podejmować walkę o życie.